Bądź ekologiczny nie tylko w poście: od: wege po zero waste

Bądź ekologiczny nie tylko w poście: od: wege po zero waste

Wszelkie badania opinii potwierdzają, że nasza świadomość ekologiczna rośnie niemal z miesiąca na miesiąc. Jednocześnie jednak wielu z nas nie potrafi potrzeby ratowania Planety przed klimatyczną zagładą przełożyć na konkretne działania; a jeśli już, ogranicza się do segregowania śmieci oraz prostego oszczędzania energii elektrycznej oraz wody. Tymczasem pora pójść krok dalej i zrobić ekologiczny porządek także w naszym sposobie odżywiania się, co może nie tylko wpłynąć na zmniejszanie śladu węglowego, ale zdecydowanie poprawi nasze zdrowie oraz zasobność portfela.

 Już niemal co czwarty Polak stosuje się do diety wegetariańskiej. Okresy takie jak posty np. przed świętami Wielkanocnymi oraz coraz większa dostępność zróżnicowanych produktów wege – od sklepików przez dyskonty po restauracje pozwalają temu procesowi nadawać odpowiednią dynamikę. Podbudowę „ideologiczną” z pewnością zaś tworzą wyniki badań dotyczących życia i zdrowia w relacji do rodzaju diety oraz coraz większa świadomość ekologiczna.

 Klimatyczna dieta

W ostatnich latach można zaobserwować wzrost świadomości w zakresie takich kwestii jak np. zmiany klimatyczne, dobrostan zwierząt, zdrowie osobiste, które skłaniają ludzi do przechodzenia na diety wegetariańskie. Kiedyś odsetek marginalny, a dziś mocno znaczący w trendzie wzrostowym, co można również zaobserwować po rosnących liczbach restauracji oraz produktów w supermarketach.

Zacznijmy od zdrowia. Jak wynika z przeprowadzonego badania przez naukowców z Kalifornii z JAMA Network polegającego na weryfikacji wpływu diety wegetariańskiej na długość życia, badanie potwierdziło, że wegetarianizm ma duży wpływ na długowieczność. Naukowcy potwierdzili, że osoby, które nie spożywają dań mięsnych, cierpią na mniejszą liczbę chorób. Badanie trwało 5 lat i zostało przeprowadzone na grupie 78 000 osób jedzących mięso i stosujących dietę wegetariańską. Zatem nasuwa się wniosek, że im młodsi jesteśmy w momencie przejścia na dietę, tym większe prawdopodobieństwo, że dzięki temu wydłużymy długość swojego życia, minimalizując przy tym ryzyko zachorowalności na niektóre choroby. Być może to jest jeden z wielu czynników, który ma wpływ na rosnący trend wegetarian w Polsce i na świecie.

Ciekawe badanie w Polsce potwierdzające szybko rosnący trend wege przeprowadził ostatnio Zespół analityczny Maczfit. Pokazało ono, że już 20,9 proc. mieszkańców Polski to wegetarianie. Badanie posłużyło też do ułożenia rankingu miasta, w których mieszka ich najwięcej. Na szczycie listy znalazł się Wrocław przed Warszawą a np. plasujący się w środku stawki Białystok wyprzedził Bydgoszcz i Łódź.

 Dowiedz się:

Dlaczego w 2021 roku pompy ciepła są pilnie poszukiwanymi urządzeniami przez wszystkich, którzy rozpoczynają budowę własnego domu i jeszcze chętniej kupowane przez osoby decydujące się na przedsięwzięcia termomodernizacyjne

https://zielona-eskadra.pl/pompy-ciepla-juz-sa-hitem-a-w-2021-r-rozpocznie-sie-prawdziwy-podboj-rynku-budowlanego-w-polsce/

 Pod względem demograficznym to kobiety są bardziej skłonne do rezygnacji z mięsa – ponad 86,10 proc. spośród ankietowanych wegetarian to właśnie płeć piękna. Dodatkowo z badań płynie wniosek, że do diety bezmięsnej najbardziej przekonane są osoby z najniższej grupy wiekowej (18-25 lat). Wykształcenie może mieć wpływ na decyzje żywieniowe – osoby z niższym niż średnie lub wyższe wykształcenie stanowią 2,69 proc. wszystkich ankietowanych, natomiast w przypadku wegetarian odsetek ten jest ponad 2 razy niższy. Ciekawa teza dotyczy również kwestii związanej z aktywnością fizyczną: częściej sport uprawiają osoby, które zrezygnowały z mięsa w swoim jadłospisie.

 Wegetarianie czyli kto

Wegetarianizm ma obecnie praktycznie tyle odmian, ile osób opierających swoją dietę na składnikach roślinnych. Co do założeń fundamentalnych wegetarianizmem określa się sposób odżywiania z wykluczeniem pokarmów mięsnych. Ale są mniej lub bardziej liberalne nurty, dlatego coraz częściej używa się pojęcia diety wege – jako najbardziej pojemnej.

Z tych popularnych najbardziej radykalna jest dieta wegańska, która dopuszcza wyłącznie składniki pochodzenia roślinnego. Ale są jeszcze ostrzejsze reżimy, np. frutarianizm dopuszcza jedynie spożywanie owoców, których zerwanie nie powoduje śmierci rośliny (najlepiej tylko tych, które spadły z drzewa), a witarianizm – konsumpcję wyłącznie surowych owoców i warzyw.

Najnowszy etap popularności wegetarianizmu rozpoczyna się w 2016 r. kiedy to opracowano nową Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej – podstawę tej piramidy stanowią warzywa i owoce. Powinno się je jadać jak najczęściej – 5-6 razy w ciągu doby – i jak najwięcej, minimum 400 g warzyw i owoców, bo tak zbilansowana dieta służy zdrowiu na każdym etapie rozwoju człowieka.

Wiele osób, którym taką dietę zalecają lekarze w trakcie choroby i rekonwalescencji już zostaje na niej, sukcesywnie eliminując z niej mięso, zwłaszcza wieprzowe. Okresami wspierającymi „wypróbowanie” takiej diety w sposób naturalny są też religijne posty. Widząc, że można jeść smacznie i zdrowo, wiele osób zostaje już przy sposobie odżywiania bez mięsa, niekiedy urozmaicając produkty roślinne rybami oraz owocami morza. Inni przechodzą na czysty wegetarianizm.

 Zobacz:

Jak dzięki Szwedzkiej Dotacji można przejść na ekologiczne ogrzewanie, dając oddech Planecie i ulgę swoim wydatkom na prąd i ciepło

https://zielona-eskadra.pl/polska-racja-szwedzka-dotacja/

 Dlaczego to ważne nie tylko dla naszego zdrowia oraz kieszeni (owoce i warzywa oraz produkty pochodzenia roślinnego są na ogół dużo tańsze niż mięso)/, ale i dla środowiska, zwłaszcza klimatu? Im mniej przetworzona żywność, a na dodatek opierająca się na roślinach, tym mniejszy ślad węglowy oraz ślad wodny (wspólnie określane mianem śladu środowiskowego). Dlatego, że przy uprawie roślin zużywa się mniej energii niż przy hodowli zwierząt; potrzeba też do osiągnięcia finalnego stadium zdecydowanie mniej wody.

 Aspekt śladu środowiskowego w diecie wege

Zacznijmy jednak od tego, że nawet nie trzeba od razu robić rewolucji w swoim życiu – np. przestawiać się z jedzenia dużych ilości mięsa na dietę opartą wyłącznie na warzywach – by korzystnie wpłynąć na klimat. Pozytywnym dla tego celu ruchem będzie bowiem już samo ograniczenie marnowanej żywności nabywanej dla potrzeb aktualnie stosowanej diety.

O ile wiemy, że produkcja żywności generuje ślad węglowy, bo potrzebna jest zarówno energia elektryczna – wciąż w małym odsetku powstająca z zielonych źródeł – czy transport wykorzystywany w całym łańcuchu dostaw, o tyle o śladzie wodnym wiemy niewiele.

Każdy z nas może zużywać codziennie nawet do 3,5 tysięcy litrów wody dziennie. Brzmi to niewiarygodnie, bo bezpośrednio (mycie warzyw i owoców, gotowanie, kąpiel, pranie itp.) używamy jej nieco ponad 100 l dziennie na osobę. Ale to tylko wierzchołek. Już dwa razy więcej (200 l w przeliczeniu na dobę i osobę) potrzeba do produkcji m.in. ręczników, ubrań, czy papieru, z którego korzystamy. Cała reszta – gigantyczne ponad 3 000 l wody dziennie na osobę potrzeba na wyprodukowanie dla każdej i każdego z nas żywności.

Dzień w dzień konsumujemy więc nieporównywalnie więcej wody jedząc niż pijąc. By wyprodukować 1 kg mięsa wołowego potrzeba 15 000 litrów wody. To łatwiej zresztą sobie wyobrazić niż fakt, że za 1 kg chleba kryje się 1 600 l zużytej wody. Nawet napoje potrzebują do powstania kolosalnych ilości wody: najmniejsza kawa espresso 132 l, a półlitrowe piwo 144 l. Wszystkich jednak na głowę bije czekolada. W tabeli zużycia wody na podstawie danych IME opublikowanej w The Guardian, czekolada zajmuje pierwsze miejsce jako największy „konsument” wody. Wyprodukowanie 1kg czekolady wymaga astronomicznych 17 196 litrów wody.

Jest kilka przyczyn, dlaczego zapotrzebowanie na wodę jest tak wysokie. Aby spojrzeć na problem całościowo, musimy wziąć pod uwagę wodę potrzebną do napojenia zwierząt, a także wodę potrzebną do wyprodukowania pożywienia dla nich, jak kukurydza czy soja.

Udowodniono, że o wiele mniej wody potrzeba do wyprodukowania żywności na bazie warzyw i owoców niż mięsa. Jest to argument wielu ekspertów i fanów ekologicznego jedzenia.

Tak się składa, że gdzie duży ślad wodny, tam zazwyczaj równie zagrażający klimatowi ślad węglowy. Jak wskazują wszelkie badania i ekspertyzy, typowa dla krajów rozwiniętych wysokomięsna dieta jest mniej więcej 2-2,5 razy bardziej emisyjna niż dieta roślinna. Ślad węglowy weganina to około 2,5 kg CO2e (równoważnika CO2) dziennie, wegetarianina 3,2 kg CO2e, a osób spożywających mięso – w zależności od jego rodzaju i ilości – ok. 7 kg CO2e w przypadku spożycia 100 g mięsa dziennie. Dodajmy od razu, że statystyczny Polak spożywa dziennie 200 g mięsa.

 Dowiedz się:

Jak można zwolnić tempo życia, by skorzystać na tym samem, dać radość rodzinie i oddech dla środowiska

https://zielona-eskadra.pl/zyj-slow-life-skorzystasz-ty-i-srodowisko/

 Ale i w dietach roślinnych jest spore zróżnicowanie. Tam ślad węglowy zwiększa się wraz ze stopniem przetworzenia warzyw czy owoców. Przetworzone produkty takie jak kotlety sojowe czy nawet burgery wegańskie generują dużo wyższy ślad węglowy co skomponowane z takich samych składników surówki czy sałatki.

 Dieta to tylko fragment filozofii zero waste

Kierując się zasadą – myśl globalnie działaj lokalnie możemy sprawić, że trend ocieplania klimatu szybko się odwróci. W tym celu powinniśmy zmienić wiele naszych codziennych zwyczajów, ba – nawet odruchy.

Z takiej świadomości właśnie narodziła się filozofia zero waste. W dosłownym tłumaczeniu jest to „brak śmieci” lub „brak marnowania”. W praktyce jest to styl życia, zgodnie z którym człowiek stara się wytwarzać jak najmniej odpadów. Nie tylko już na finale – nie zaśmiecając środowiska i segregując wytworzone śmieci by choć część poddać recyklingowi a inną zamienić na energię, ale już na etapie koncepcji nowych produktów i ich wytwarzania.

By potencjalnym zwolennikom proekologicznego trybu życia ułatwić zmianę filozofii myślenia i działania, twórcy zero waste opracowali zasadę pięciu eRek: refuse, reduce, reuse, recycle, rot. Po polsku: odmawiaj, ograniczaj, używaj ponownie, segreguj i przetwarzaj oraz kompostuj. Wszystkie zasady 5R można zresztą zebrać w jedno wielkie R – respect, czyli szacunek. Szacunek do przyrody i do wszystkich aspektów życia.

Życie w duchu zero waste to ciągła nauka i szukanie ekologicznych, bezśmieciowych rozwiązań.

 Zero waste jako zrównoważone życie

Dieta generująca jak najmniejszy ślad węglowy czy pilnowanie, by nie marnować jedzenia, to tylko fragment większej całości, którą można by ująć wspólnym określeniem – zrównoważone życie. To w istocie przeniesienie na grunt prywatny tego co dzieje się w publicznych dziedzinach naszego życia. Działania mające ograniczyć wpływ na ekosystem podejmowane są bowiem w każdym aspekcie ludzkiej aktywności, Mamy więc zrównoważone budownictwo czy zrównoważoną turystykę. To pierwsze zmierza np. w stronę zeroenergetyczności, a w turystyce zero waste przejawia się np. takimi wskazówkami: zwiedzaj okolicę rowerem lub pieszo, w dalszą podróż wybierz się pociągiem, poproś obsługę hotelu, by nie wymieniała pościeli i ręczników każdego dnia, wykorzystuj w pełni lub zabieraj z sobą napoczęte minikosmetyki, wychodząc z pokoju wyłącz urządzenia elektryczne, czy kupuj i korzystaj z usług lokalnych mieszkańców.

 Dowiedz się:

Dlaczego budując i wykańczając mieszkania i domy ekologicznymi materiałami przyczyniasz się do poprawy i własnego zdrowia, i klimatu!

https://zielona-eskadra.pl/buduj-i-remontuj-z-troska-o-wlasne-zdrowie-i-z-oddechem-dla-klimatu/

 Świadomie sięgnęliśmy po przykład zrównoważonej turystki, nie tylko dlatego, że teraz podróżowanie jest ograniczone a po zniesieniu barier zaczniemy z niej korzystać z nowej normalności – co daje też okazję budowania nowych wzorów zachowań. Również z tego względu, że wiele z wymienionych wskazówek można stosować w zrównoważonym życiu i rozwoju osobistym. Poza dietą i wyłączaniem zbędnych urządzeń elektrycznych, to mobilne poruszanie się, racjonalne korzystanie z kosmetyków czy zakupy u lokalnych dostawców.

W tym drugim przypadku nie chodzi zresztą o patriotyzm lokalny – choć, też! – ale o bardzo praktyczny aspekt; lokalna produkcja to choćby skrócona do minimum droga od produkcji do konsumpcji, a więc transport generujący możliwe najniższy ślad węglowy.

Właśnie chodzi o to, że chcąc wieść zrównoważone życie – a skoro ponad 80 proc. badanych Polaków chce być eko, to takie życie wieść chcemy w zdecydowanej większości – powinniśmy przestawić swój sposób myślenia. Gdy podejmujemy określony rodzaj aktywności, zamiast kierować się utrwalonymi nieraz stereotypami, automatycznie analizujemy – podobnie jak robi się to w gospodarce zrównoważonego rozwoju – jak można to zrobić ograniczając szkodliwy wpływ tej aktywności na ekosystem.

– Każde nasze działanie ma wpływ na nasze otoczenie, innych ludzi, planetę, więc niezbędne jest świadome podejście do konsumpcji. Marka NIBE jest głęboko przeświadczona o tym, że pro-ekologiczność i ideologia zero waste nie jest tylko modnym trendem, ale zjawiskiem i stylem bycia, dzięki któremu wszystkim nam będzie się żyło lepiej – komentuje Magda Turecka, Ekspert marki NIBE.

 Pochwal się i wesprzyj trend

Na koniec jeszcze jedna kwestia – całkiem nie błaha. Jak uczy praktyka, trwałość i dynamikę trendów napędza naśladownictwo. Dobry trend, a takim są wege i zero waste możemy więc wesprzeć także chwaląc się swoimi działaniami, a zwłaszcza pokazując płynące z nich korzyści.

Jak skuteczne jest to w praktyce dowodzić może choćby przykład pomp ciepła; jeszcze kilka lat temu były to urządzenia mało popularne, obecnie zaś są rynkowym hitem. By nie być gołosłownym – w jednym z banków specjalizujących się w obsłudze sprzedaży na raty w styczniu i w lutym 2021 r. pożyczki na zakup pomp ciepła wzrastały po 180-190 proc. w stosunku do analogicznych miesięcy ubiegłego roku. I nie było to wcale kredyty preferencyjne, ale udzielane na normalnych rynkowych zasadach. Po prostu – ludzie poza potrzebą bycia eko, widzą jak to działa u innych, jakie daje oszczędności i korzyści długofalowe i inwestują w takie rozwiązania.

– Rosnąca popularność technologii pomp ciepła w Polsce to efekt wielu czynników. Przede wszystkim jest to efekt ogólnych, światowych trendów związanych z elektryfikacją ogrzewania, edukacji społeczeństwa, polityki energetycznej, ale także programów dotacyjnych, które zapewniają duże wsparcie finansowe przy zakupie urządzeń OZE – komentuje Magda Turecka.

Przy okazji wspomnijmy więc, że przy zakupie pompy ciepła NIBE można skorzystać ze Szwedzkiej Dotacji. Kolejna edycja programu ruszyła 1 marca i potrwa do końca maja – o ile wcześniej chętni nie wykorzystają dostępnej puli urządzeń. Obecnie dofinansowanie obejmuje do 5 000 zł do pomp ciepła, do 6 000 zł do pompy wraz z rekuperatorem NIBE ERS lub GV-HR, do 9 000 zł do pompy ciepła z systemem fotowoltaicznym NIBE PV oraz do 10 000 zł dla pompy ciepła z rekuperatorem i systemem fotowoltaicznym NIBE PV. – Szwedzką Dotację marki NIBE, można łączyć z ulgą podatkową oraz dotacją w ramach programu NFOŚiGW „Czyste Powietrze” lub „Mój Prąd” – przypomina Magda Turecka Ekspert marki NIBE.

Tak więc podejmując setki decyzji dziennie miejmy ciągle odniesienie do zero waste, bo wszystko co robimy ma wpływ na środowisko i niemal każde działanie można przeprowadzić bez szkody lub co najmniej z uszczerbkiem mniejszym dla Natury.

Zbigniew Biskupski

 

[podpis pod zdjęcie]

Każde nasze działanie ma wpływ na nasze otoczenie, innych ludzi, planetę, więc niezbędne jest świadome podejście do konsumpcji. Znana nie tylko z produkcji pomp ciepła marka NIBE jest głęboko przeświadczona o tym, że pro-ekologiczność i ideologia zero waste nie jest tylko modnym trendem, ale zjawiskiem i stylem bycia, dzięki któremu wszystkim nam będzie się żyło lepiej.

wróć