Zabytkowa dzwonnica przy kolegiacie

Zabytkowa dzwonnica przy kolegiacie

Na dawnym lekko widocznym wale podgrodzia, stoi dzwonnica, która zawsze łączyła kolegiatę z miastem i to nie tylko dlatego, że u jej stóp rozpoczynał się pomost nad rzeką Stradomką, prowadzący do wału miejskiego. Pierwsze wzmianki o dzwonnicy pochodzą z XVI w., o czym świadczą odręczne napisy na belkach budowli, wykonane mazią używaną do smarowania łożysk dzwonów. Stąd wszystkie interpretacje oparte niekiedy o rzekomą rekonstrukcję budowli, należy odłożyć. Wzmianki o dzwonnikach pojawiają się zaś poczynając od 1465 r., a w początkach XVI w. wiemy, że było ich na dzwonnicy dwóch. Odkąd powstała kolegiata równocześnie pełnili oni obowiązki zakrystianów i z tego powodu przebywali przy kolegiacie całą dobę, dysponując specjalną izbą, przybudowaną jak się zdaje do starej zakrystii. Do obowiązków dzwonników należała przede wszystkim obsługa dzwonów, najpierw trzech, od początków XVII w. czterech. A dzwonili kilkakrotnie w ciągu dnia, sygnalizując w ten sposób tok nabożeństw w kolegiacie, przede wszystkim officium divinum, ale także nabożeństwa fundacyjne, wotywy miejskie i specjalne uroczystości, jak np. introdukcję nowych kanoników. Długo utrzymywał się zwyczaj dzwonienia wieczorem dnia, w którym zmarł mieszczanin. Oczywiście dzwonnicy byli specjalnie wynagradzani i to jak się zdaje dość sowicie, ale też musieli oni znać skomplikowane zasady rachowania czasu, prowadzić regesty różnego rodzaju np. Niewątpliwie wiedzy specjalistycznej wymagała także obsługa nabożeństw odprawianych w kolegiacie np. ceremonii liturgicznych.

Wartość zabytkowa dzwonnicy to nie tylko to, że jest to konstrukcja drewniana, do dziś pokryta czterospadowym dachem z gontów. Jest to przede wszystkim niedoceniony zabytek budownictwa średniowiecznego. Dzwonnica ma bowiem konstrukcję opartą o słup, zwany królem i cały system belkowań bez użycia gwoździ, z nadwieszoną izbicą i dachem namiotowym, a to pozwala poznawać i podziwiać kunszt inżynierskiej roboty minionych wieków. Nie tylko dzwony były przedmiotem troski kanoników, także sama dzwonnica przysparzała im wiele kłopotów. Co najmniej dwukrotnie kapituła wykonywała wielki remont dzwonnicy: pierwszy raz początkiem XVII w. i drugi raz w drugiej połowie XVIII w., tym razem z inicjatywy Jana Duwalla, mimo, że kanonicy, a zwłaszcza prepozyci, byli wielokrotnie wzywani przez biskupów do zainteresowania się i naprawą często niszczejącej budowli. Około 1887 i 1905 r. była dwukrotnie mniej lub bardziej gruntownie restaurowana. Wielka zaś konserwacja została przeprowadzona w 2007 r. i uznać ją należy za najlepiej przygotowaną i wykonaną. Drobne remonty były także przeprowadzane np. przy okazji wymiany dzwonów.

Na dzwonnicy oczywiście znajdowały się dzwony. Choć o dzwonnikach mamy wiadomości poczynając od 1465 r., to o dzwonach źródła informują stosunkowo późno. Ich istnienie bezpośrednio jest potwierdzone po raz pierwszy w 1597 r. – jest ich trzy i sygnar (sygnaturka). Taki sam stan rzeczy utrzymuje się w 1602 r., a w 1614 wyróżnia się wielki dzwon, w który należy dzwonić, by mieszczan zwoływać na wotywę miejską. Ale już w 1618 r. są cztery dzwony i sygnar. W 1725 r. jest dzwon duży,  który można uruchamiać ale ostrożnie, oraz dwa dzwony małe i jeden spalony(?). Ów dzwon duży był wspomniany już w 1663 r. a w czasie wizytacji w 1749 r. zaleca się wzmocnić go obręczami. W 1745 r. mieszczanin Marcin Morawicki za zgodą rady miejskiej własnym sumptem przelał stary dzwon od zegara z ratusza wraz z rozbitym dzwonem z kolegiaty i ufundował w ten sposób nowy dzwon, nazwany imieniem św. Józefa. W 1780 r. sprawił dwa nowe dzwony prepozyt Jan Duwall, który nadał im imiona Wawrzyniec i Jan Chrzciciel. Te dzwony, cztery, zostały zabrane przez wojskowe władze austriackie w 1915 r. Nowe dzwony, już trzy,  sprawiono w 1924 r., ale i te w 1942 r. zostały zabrane przez okupantów niemieckich. Dzwony już nigdy nie powróciły na dzwonnicę, zwłaszcza wobec wybudowania wieży.

wróć